Dokarmianie przez klikanie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złowione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złowione. Pokaż wszystkie posty

środa, października 05, 2011

Pod jednym warunkiem...

...wam to daję...

...że będziecie słuchali w słuchawkach i na takiej głośności, jak zdołacie... Na moją odpowiedzialność. No, to już:
Pascal Obispo, Assassine

A teraz  te same warunki, nic nie zmieniajcie, a w ogóle najlepiej zamknąć oczy:
The Doors, The End

niedziela, lutego 28, 2010

Nowa filmówka w Gdyni

Ogromnie spodobała mi się argumentacja szefa dopiero co powstającej w Gdyni szkoły filmowej.


Argumentacja dotyczyła samego powodu stworzenia tejże szkoły, a brzmiała mniej więcej tak:

- Bo jak studenci zaczną robić etiudy na plaży albo na Open'erze, zamiast w plenerach Katowic czy Łodzi Fabrycznej, to może polskie kino wreszcie stanie się nieco bardziej optymistyczne.

Nie wiem, jak was, ale mnie to przekonuje :)

czwartek, grudnia 10, 2009

Cała zadowolona...

...bo każdy by był. Net śmiga (znaczy śmiga w porównaniu...), od piątej rano już zdążyłam nadrobić zaległości.


Ponieważ ostatnio Wind odmówił posłuszeństwa (grzał się i wyłączał), więc musiałam zrobić pierwszą w jego 15-miesięcznym życiu reinstalkę. Poprzedziłam ją rozkręceniem urządzonka (a na ch... mi ta gwarancja!) i naprawą wiatraczka. Jednak jestem Genialnym Naprawiaczem. Nie warczy, nie grzeje się - szczęśliwi jesteśmy oboje (znaczy ja i Wind) jak dzikie norki.
Oczywiście - przy okazji reinstalki - straciłam to i owo, bo mimo zabezpieczeń bez tego się nigdy nie obędzie.

Ale teraz to się już nie powtórzy. Bo w trudnych dniach powolnego netu przeszukałam sieć i znalazłam coś naprawdę dobrego, skutecznego, działającego: DROPBOX. Polecam z pełnym przekonaniem, możecie klikać spokojnie, nic z tego nie mam ;) Instalujecie, konfigurujecie przez góra 5 minut i spokój na resztę życia.

piątek, sierpnia 01, 2008

Mężczyzna, który myśli

Trafiłam dziś przypadkiem na rewelacyjną stronę: blog mężczyzny - nie mylić z facetem (szczegóły klasyfikacji tamże).

Jeśli interesujecie się związkami, to koniecznie zajrzyjcie, szczególnie jeśli jesteście płci męskiej, choć i kobiety mogą się dowiedzieć bardzo dużo. Jestem naprawdę pod wrażeniem, na nic lepszego w tym temacie (ani nawet w jednej czwartej tak dobrego) w polskim necie się nie natknęłam.

Link umieszczam w "warto zajrzeć", choć zasługuje na "lektura obowiązkowa".

poniedziałek, marca 03, 2008

...z kurczaka

Ostatnio coś tak mi się zebrało na dowcipy i myślałam, że na tym koniec. Ale tym co wyszperali na gazetowym Deserze nie można się nie podzielić... Zapraszam więc na DENMARK FROM CHICKEN ;)

niedziela, marca 02, 2008

Wake Up!

Paskudnie dziś jest, więc na poprawę humoru - bo dawno już nic nie było z muzyki - proponuję WAKE UP w wykonaniu mojego ukochanego zespołu, czyli Arcade Fire. Z nimi to kiedyś wykonywał David Bowie, ale ja proponuje lepszą wersję, z ubiegłorocznego koncertu.

sobota, marca 01, 2008

Wiosna idzie - part 2 ;)

Za obydwa dowcipy - ten i z poprzedniej notki - podziękowania dla Zamii :)

Wiosna idzie... ;)

Na forum mojej ulubionej gry, w topiku z dowcipami, pojawił się poniższy i nie mogłam, po prostu żadną siłą nie mogłam się powstrzymać przed zamieszczeniem go tu. Dla mnie bomba :)


Rudy kocur z trudem przebijający się przez zaspy, krzyczy na całe gardło:
- No i q... gdzie?! Pytam was, gdzie jest ta pi...na wiosna, do q... nędzy? Co za po...ny kraj!
- Gdzie dziewczyny, przebiśniegi, świergolenie skowronków?! Choćby ćwierkanie wróbli, choćby krakanie wron... No gdzie to q... wszystko jest?!
- A odwilż kiedy wreszcie przyjdzie? Śnieg z nieba nap...la, jakby ich tam w górze po...ło! Niby ponoć wiosna już jest, q...! Łgarstwo i oszustwo na każdym kroku, q...

...a ludzie słysząc kocie krzyki uśmiechają się do siebie i mówią łagodnie:
- Słyszysz, jak się drze? Wiosna idzie... Kotów nie oszukasz...

piątek, października 26, 2007

Ciocia ze Stanów ;)

Spójrzcie, natrafiłam na tej STRONIE w sieci na pierwowzór Pimpi:


Mam na myśli oczywiście pieska, nie foczkę... Pierwowzór, bo zdjęcie ma datę 16 grudnia ubiegłego roku, mała była wtedy w brzuszku swojej mamy. Nic nie było napisane o rasie, więc pewnie też kundelek, ale i tak fajnie mieć ciotkę w Stanach ;)

Krucha sztuka

Co prawda święta nam się zbliżają zupełnie nie takie, z którymi by się ta SZTUKA kojarzyła, ale sądzę że warto spojrzeć - mnie się podoba bardziej niż Fabergé... No i może ta notka doprowadzi do wskrzeszenia "złowionych" ;)

wtorek, października 09, 2007

Krytycy.pl - artykuł komercyjny

Weszłam, moi drodzy, w takie coś, co zwie się KRYTYCY.PL

O co w tym chodzi? Otóż trywialnie rzecz ujmując - o kasę, jak zwykle ;) Sposobów zarabiania w sieci jest wiele, wiadomo, jeden gorszy od drugiego. Tu panowie wpadli na pomysł - moim zdaniem niegłupi - aby skojarzyć blogerów z reklamodawcami. Ci ostatni składają zmówienia na artykuł komercyjny, blogerzy piszą u siebie o produkcie i za to dostają kasę. Proste? No proste jak drut.

Ważne w tym wszystkim jest tylko jedno - i dlatego w ogóle w to weszłam - otóż ten artykuł komercyjny wcale nie musi być kadzeniem, ma być zgodny z przekonaniem blogera. Jeśli produkt jest be, to piszemy, że jest be. Jeśli cacy - chwalimy. Na poważnie opisane jest to TU

W chwili, gdy to piszę, w serwisie zarejestrowanych jest 72 blogerów i 14 potencjalnych zleceniodawców. Serwis ma pomóc im się wzajemnie skojarzyć. Za wcześnie jest, by mówić że to działa, ale... może warto się jednak nad tym zastanowić?

poniedziałek, października 08, 2007

To jedno powinno być zdrowy, by nauczyć angielskiego

Kupiłam sobie dziś "Gazetę Prawną" z super tłumaczem angielskiego. Mam trochę problemów z nową tematyką - jestem w końcu specjalistą tylko od tłumaczenia kulinariów i tak sobie pomyślałam, że trochę mi to ułatwi pracę.

Od razu wyjaśniam pochodzenie tytułu notki: wpisałam tytuł pierwotny, który brzmiał "Trzeba się było dobrze nauczyć angielskiego." Przetłumaczyłam programem na angielski, uzyskując "It one should was well to teach English." Wrednie wrzuciłam zdanie znów do przetłumaczenia na polski i tak powstał tytuł.

Tak zachęcona wrzuciłam pierwszy lepszy tekst z interesującej mnie branży i uzyskałam co następuje:

"Są meble tek powodu jest tak pożądany, specjalnie kiedy to jest dla plenerowego użycia. Teki mają niezmiernie elastyczną naturę i są bardzo twarde, wymagając tylko sporadyczne stosowanie oleju światła. W dodatku, teki też stają się ciemniejsze i bogatsze jako to postarza tworzenie klasycznego w podeszłego wieku spojrzenia. Dla przeszłego 30 lat Country Casual zrobił meble tek jakości z tyle samym i funkcją jako styl. Chelmsford zaokrągla stół oferuje tradycyjne gniazdo czopa i połączenia czopu i schowane we wnęce podwozie pozwalające pozwolenie dla foteli i kolan. Uchwytny w 43, 51 i 59 calu dookoła wielkości. Cały zbiór zawiera jakieś wielkie plenerowe osadzenie, dodatki i sporadyczne meble."

Nie wiem, czy ten program naprawdę mi pomoże, ale już wiem, że podoba mi się bardzo :)

poniedziałek, lipca 30, 2007

Ktoś pomyślał...

...nareszcie. Tak proste i - jak sadzę - potrzebne. W nowych dowodach już nie ma miejsca na grupę, chipów z informacjami o wszystkim jeszcze sobie nie wszczepiamy masowo; kart ratunkowych używamy rzadko.

Może więc warto pomyśleć o paru WPISACH w komórce, którą prawie każdy ma przy sobie. W końcu nigdy nie wiadomo, co czeka nas za zakrętem... nawet życiowym.

środa, maja 02, 2007

Film

Ponieważ ostatnio tyle jest o psie, więc dziś - dla równowagi, będzie coś o kotach.

FILM został nakręcony w 1947 roku, jest czarno-biały, z napisami i trwa 22 minuty. Wyrwijcie je z dzisiejszego planu dnia. Warto :)

piątek, kwietnia 13, 2007

Życie przyspieszyło

...jakoś tak prawie niezauważalnie z początku, lecz po kilkunastu dniach już widzę, że znacznie.

To dobrze. Praca przyspieszyła, życie osobiste się dotarło, mała rośnie, wiosna już w pełni, kilka spraw zakończyło się definitywnie, kilka nowych zaczęło. Dobrze. Zmęczenie wiosenne mi przeszło, przydechnięta ochota do życia znów energicznie podniosła łepek. Bardzo dobrze.

Jak zwykle w przełomowych momentach zniknęłam na trochę z bloga, ale to chyba nie dziwi... Szkoda mi trochę, że więcej siedzę w domu, niż bym chciała - pierwszy prawdziwy spacer z Pimpi będę mogła, po wszystkich tych szczepieniach i kwarantannach, zrobić dopiero 11 maja.


Na koniec pokażę wam moje marzenie... Jak ja bym chciała TEGO spróbować :) Może być na rzece, może być z górki, ale chyba ten wodny sposób bardziej mi się podoba.

wtorek, marca 13, 2007

Zamki na piasku...

...i nie tylko ZAMKI - to chciałam wam dziś pokazać jako kolejną odsłonę cyklu sztuk dziwnych i raczej ulotnych; choć - najprawdopodobniej - twórcy zadbali o to, by ich dzieła przetrwały dłużej, niż jeden dzień.

wtorek, marca 06, 2007

Tęczowo

Obijam się, kochani... Znaczy obijam się blogowo, bo nie blogowo - nie obijam się wcale.

Poprawię się, obiecuję, niech tylko to wszystko ogarnę. A na dowód, że ogarniać zaczynam - tęczowe WYCINANKI z kolorowego papieru. Jak w przedszkolu, z tym że poziom całkiem nie przedszkolny. Inspirują poza tym :)

poniedziałek, lutego 26, 2007

Chińskie kociątka

"Taksobiełażąc" wczesnym rankiem po necie natknęłam się na tę PARKĘ z tatusiem w tle :) Zdjęcie, które podobało mi się najbardziej, umieszczam poniżej - następne fotki obejrzyjcie na stronach "China Daily".

sobota, lutego 24, 2007

Setna notka

...szybko się pojawiła. Fanfar nie będzie, bo cóż to znowu jest sto notek - całkiem niewiele.

Tylko taka mała refleksja... bo na początku to miał być testowy blog, taki próbnie założony, żeby zorientować się, jak blogi googlowe działają. Kolejne potwierdzenie teorii o długowieczności prowizorek ;)

Żeby od rana było wesoło, wrzucam dowcip rysunkowy autorstwa PHILA SELBY'EGO

Nie lubię Yoko z przyczyn absolutnie dla mnie niezrozumiałych, nie z powodu The Beatles, bo ich też nie lubię ;). Nie lubię jej i już, lecz gwoli uczciwości muszę tu z niechęcią przyznać, że jej ostatnia płyta mi się podoba. Nie to, że jakaś rewelacja - bo to nie jest ta stylistyka, którą preferuję, niemniej no... no dobra jest, da się słuchać.

P.S. Jak chyba zauważyliście, pilnie wyglądam wiosny i wczoraj znów coś wypatrzyłam - całkiem już wyrośnięte pączki żółtych krokusów. Jest dobrze, jest już blisko :)

piątek, lutego 23, 2007

Sztuka ulicy

Jaka szkoda, że u nas nikt się w TO nie bawi...