Dokarmianie przez klikanie

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą info. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą info. Pokaż wszystkie posty

środa, października 05, 2011

Come back... wiedziałam że tak będzie ;)

No sorry, ale za to jak się zarzekałam, co nie?

Wracamy. Najwspanialszy z Mężów, Pimpi i Franz oraz oczywiście ja, bo kto by ich opisywał... Zapraszam ponownie, szczególnie wiernych Czytelników. Cieszycie się? ;)

wtorek, lutego 15, 2011

Moi Drodzy Czytelnicy!

Dla sporej części z Was to nic nowego, ale przecież nie dla wszystkich: Qiliada nie będzie na razie kontynuowana. Powód też części jest znany, reszcie zaraz będzie ;)

Nowy etap w moim życiu wymaga zupełnie nowego bloga. Będzie trochę mniej osobisty, ale za to postaram się w nim zawrzeć sporo wiedzy o... ŻYCIU NA WSI

Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wspólne lata, szczególnie tym, którzy byli tu od początku. Mam nadzieję na dalsze spotkania, już w nowym miejscu. Wszystkiego najlepszego :)

Qilia

poniedziałek, grudnia 20, 2010

Fajną książkę wczoraj czytałam...

...momenty były ;)

Dostałam w prezencie - coś wspaniałego, dosłownie wspaniałego, bo ta książka to "Historia smaku" Bryana Bruce. To jedna z tych pozycji, gdzie chciałoby się, aby autor tak nawijał przez sześćset dużych tomów, a nie przez przykrótkie dwieście stron formatu zbliżonego do B5. To niesprawiedliwe, bo ledwie się rozkręciłam, a tu już koniec :(

Polecam z całej duszy, kupujcie bez wahania. Wiele z informacji tam zawartych było mi już znanych, ale przynajmniej drugie tyle to rzeczy nowe, o których nie wiedziałam, co dobrze świadczy o poziomie merytorycznym, bo wiecie przecież, że staram się być z kulinariami na bieżąco i wiedzę na ten temat mam zdecydowanie powyżej przeciętnej, więc zaskoczyć mnie czymś nie jest łatwo.

Czyta się wspaniale... gawędziarski styl, humor sytuacyjny, no... Tylko jedna uwaga - podczas czytania takich książek musimy mieć pod ręką coś do pogryzania, bo w przeciwnym wypadku pożremy się od środka... No to już: miska pyszności, ciepły pled i czytamy :)

środa, listopada 24, 2010

Najsprytniejszy deser świata

Czemu najsprytniejszy? Bo ekstremalnie tani, błyskawiczny i z mnóstwem zastosowań.

Kupujemy najzwyklejszą pitną czekoladę w saszetkach, fix do bitej śmietany Dr Oetkera oraz śmietankę 36% (może być również 30-ka). Na osobę bierzemy saszetkę czekolady, pół szklanki śmietany i pół paczki fixu.
Początek przepisu: śmietanę ubijamy z czekoladą przez chwilę, dodajemy fix i jeszcze chwilkę ubijamy; koniec przepisu.
Cóż my z tym możemy zrobić? W zasadzie wszystko z wyjątkiem podgrzewania.Wymienię zastosowania, które już wypróbowałam, ale na pewno nie są to wszystkie możliwe:

  • nałożyć do pucharka i podać jako krem z dodatkami lub bez
  • zamrozić i podać jako lody (tu już nie będzie taki błyskawiczny oczywiście)
  • nałożyć do gotowych kruchych babeczek
  • potraktować jako krem do ciasteczek składanych po dwa
  • użyć jako kremu do delikatnego biszkoptu (ew. zrobić roladę biszkoptową)
P.S. Klikajcie, proszę, na miseczkę u góry, ta reklama tam będzie na razie na stałe. To taki pajacyk dla bezdomnych zwierzaków.

czwartek, stycznia 31, 2008

Suplement do kwestii telefonów

W związku z pełnymi ciekawości pytaniami, któż to taki - tych pięcioro szczęśliwców, już mówię, co by nie powtarzać znów:
- moja mama
- moja szefowa
- moja przyjaciółka
- mój były przedostatni
- mój były ostatni
:) I to by było na tyle :)

środa, stycznia 30, 2008

O korzystaniu z telefonu

Mam telefon komórkowy, oczywiście że mam. Płacę za niego, więc mam. Mam dla siebie, bo jest mi potrzebny. Niektórym ludziom wydaje się jednak, że mam go dla nich. Nic bardziej błędnego.

Dlatego - zmuszona okolicznościami - piszę tu do wiadomości tychże błądzących, jakie są zasady telefonowania do mnie:
1. Między 9. rano a 21. wieczorem. Ani minuty przed i ani minuty po. To dotyczy również sms-ów.
2. Nie uznaję pogaduszek telefonicznych o niczym. Jest wiele osób, które to uwielbiają - wystarczy wystukać inny numer.
3. Jeśli ktoś umie pisać, to lepiej aby napisał sms-a; jeśli nie umie - trudno, niech mówi.
4. Aby załatwić ważną i skomplikowaną sprawę wystarczy minuta. Aby załatwić mniej ważną - pół.
5. To, że ktoś ma mój numer telefonu (a wiele osób ma), nie oznacza, że automatycznie jest właścicielem mojego czasu i uwagi. Nie jest.

Powyższe zasady nie dotyczą jedynie 5 (słownie: pięciu) osób w całym wszechświecie. Z tym, że z nimi akurat raczej problemów nie ma i nic im nie trzeba tłumaczyć.

No dobrze, napisałam, ogłosiłam publicznie, teraz będę już z czystym sumieniem egzekwować. Dziękuję za uwagę.

P.S. Ci, którzy mnie znają, na pewno już się domyślili, iż ktoś doprowadził mnie do furii, skoro napisałam jak napisałam. Dobrze się domyślacie.

piątek, stycznia 25, 2008

Ogłoszenie - kupię mieszkanko

Ogłoszenie jak najbardziej na poważnie. Ewentualne oferty proszę wysyłać e-mailem.

Mieszkanko powinno być pod Warszawą, niewielkie - kawalerka i niezbyt drogie. Jest jednak parę warunków, które powinno spełniać bezwzględnie:
- być koniecznie w bloku z windą, na wysokości od czwartego piętra w górę
- mieć mały balkon lub chociaż takie drzwi z barierką (nie wiem, jak to się fachowo nazywa)
- no i forma własności - hipoteczna z księgą wieczystą.
Pod Warszawą to nie oznacza bardzo bliskiej odległości - może być nawet ok. 100 km.

Jeżeli ktoś coś takiego ma lub wie, że ktoś ma do sprzedania, to proszę o kontakt. Sprawa pilna, finalizacja najlepiej jak najszybciej, płatność gotówką. Popytajcie, proszę, może akurat...

poniedziałek, stycznia 14, 2008

Zmieniamy nomenklature

Musze pozmieniać, bo panowie M. się mylą i w końcu nie wiadomo o kim piszę. Tak więc - właściwy M., ten z którym się rozstałam - pozostaje M.

Drugi M., ten z Warszawy, od przeprowadzki i kurtuazyjnych sms-ów będzie od teraz FC co jest skrótem od LS. FC to flying cat, a ja to kiedyś przerobiłam na latającego sierściucha... Mam nadzieję że udało mi się tą notką coś wyjaśnić...

środa, sierpnia 08, 2007

Ogłoszenie! CUDO do wzięcia...


Przeuroczy dwuletni kot birmański Ectos poszukuje domu. Kotek (no, kotek jak kotek - jest wielkości mojej Pimpi) jest niewychodzący, wykastrowany, od początku mieszkał i bawił się z dużym psem (bokserem). Ma wesołe usposobienie, jest zdrowy i zadbany. Ectos mieszka w Gliwicach i dostanie pełną wyprawkę na nowe miejsce.

Dotychczasowi właściciele ze względu na nieprzejednane stanowisko lekarza (takiego od ludzi) muszą się rozstać z Ectosem. Szukają dla niego dobrego, kochającego człowieka i miłego, ciepłego domu. Wszyscy ich znajomi i rodzina mają już zwierzęta i dlatego poszukiwania zataczają coraz szersze kręgi.


Przyznam, że gdyby nie zbyt wysoki stopień niepewności pewnych spraw, to osobiście... nie zastanawialibyśmy się ani chwili, tylko po prostu wzięlibyśmy go do siebie. Zresztą zobaczymy jak to się skończy... Na razie jeszcze jest czas, aby poszukać mu dobrego miejsca. Tu uprzedzam, że właściciele na pewno dokładnie przyjrzą się nabywcy, bo nie chodzi im o to, aby Ectosa "upchnąć", lecz aby zapewnić mu dobrą przyszłość na resztę życia.

Zainteresowanych proszę o kontakt via komentarze.