Bo najfajniejsze...
... są dowcipy sytuacyjne ;)
Czas i miejsce akcji: wczorajszy wieczór, u nas. Przychodzi przyjaciel - na śledzie i w celach ogólnotowarzyskich. Różne ma dla nas wziątka, między innymi rum. Ale zastrzega, że on nie będzie tak za bardzo pił, bo prosto od nas idzie do pracy.
Zasiadamy sobie wszyscy w pokoju, Mąż Zjawiskowy zgłasza się do zrobienia herbaty z rumem, wychodzi do kuchni, po chwili wraca. Stawia kubek przede mną, drugi przed sobą. Czekamy na ciąg dalszy, ale nie jest przewidziany, bo MZ siada. Mnie i przyjacielowi oczy wychodzą z głowy prawie zupełnie, miny po prostu mamy bezcenne...
- A X. nic nie dasz?! - wykrztuszam w końcu.
Zdziwiony MZ:
- No przecież mówił, że nic nie będzie pił...
X:
- No tak, ale nie aż do tego stopnia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz